DZIEŃ 3 2011-08-18 16:44:53

Przgotowania trwają. NIedługo rozpocznę walkę z samą sobą. Walkę trudną i wypełnioną pokorą. Przynajmniej w teorii. Nie ma już miejsca na cukry i tłuszcze w życiu mym. Dużo za to pomidorów :) Lubię pomidory a że właśnie mamy na nie sezon powinnam to wykorzystać. byłam też na 3h spacerze. nie planowałam tak długiego, ale w sumie nie narzekam. Oprócz bąbli na nogach... Od jutra postaram się ustalić gozinę ostatniego posiłku. Po jakimś czasie wprowadzę ograniczenia ilościowe. I czekamy... Za cztery dni pierwsze ważenie. W sumie wstępne więc nie ma co się podniecać.

skomentuj (0)

dzień 2 2011-08-16 18:10:13

Postanowiłam zdecydować się na kilka kroków aby osiągnąć swój cel (a przyponę, iż jest to utrata 25 kg). Już nie łudzę się, że osiągnę to w miesiąc czy dwa. To będzie cięzka walka a o uzyskane efekty będę musiała dbać do końca życia. Pamięć tłuszczowa to straszna rzecz...
Jeżeli chodzi o sam program moich działań wygląda on następująco:


1. DIETA
- Postanowiłam, iż ograniczę ilość jedzenia oraz zmienię jego skład i sposób przyotowywania. Postaram się aby ilość spożywanych produktów miała łączną wartość 1400/1500 kalorii. Nie widzę sensu restrykcji do 1000. Szybko się poddam przy takim trybie.
- Wyeliminuję również ze swojego świata produkty z wysokim indeksem glikemicznym. Skupię się na chudym nabiale, drobiu, warzywach i owocach. Jak najmniej tłuszczu oraz cukrów prostych. Chleb kończy karierę w mojej kuchni, biały ryż i ziemniaki. Zastąpimy to dzikim ryżem, surówkami oraz pełnoziarnistym makaronem. Przewiduję jedynie pumpernikiel i ciasto w niedzielę (takie małe grzeszki...)
- Smażenie zastąpimy gotowaniem na parze i pieczeniem. Dużo surowych rzeczy i przypraw.
- Aby  nie spowolnić metabolizmu a jednocześnie mieć poczucie straty wagi postanowiłam, iż w okresie tygodniowym będę się starała skupić na następującym systemie:
poniedziałek: produkty wysokoiałkowe: chude mięso, drób, jaja, chudy nabiał, ryby
wtorek: rano produkty białkowe; po południu produkty węglowodanowe o obnizonym indeksie glikemicznym: pumpernikiel, fasola, groch gotowany, jabłka, świerza marchew, pomidory, soja, sałata, kapusta, ogórki, brokuły, kalafior, papryka, kiszona kapusta, dziki ryż.
środa: produkty węglowodanowe
czwartek: rano: produkty węglowodanowe; po południu: produkty białkowe
piątek: chciłabym tu przebyć cotygodniowy post. wiem, jednak, iż życie na niczym przez cały dzień będzie niezwykle trudne dla mnie. będzie to kwestia do zastanowienia się dla mnie.
sobota: produkty białkowe
niedziela: dzień wolny od diety z zachowaniem 1400 kalorii. Zbyt bardzo kocham gotowanie, by pozwolić sobie na całkowite odcięcie od eksperymentów kulinarnych.

2. RUCH
- Wiadomo już od dawna, iż same ograniczenie spożywanych kalorii nie wystarczy ażeby doczekać się satyswakcnonujących rezultatów. Odrobina ruchu jest wręcz wskazana. Przyznam się , iż ciężko mi będzie zmobilizować się do pracy... jestem niestey wstrętnym leniem.Zawsze byłam. Muszę odnaleźć w sobie niebywałą motywację. Oy wszystko dobrze się udało. wstępnie plan mój jest taki (nie jest zbyt wymgający i męczący...wiem. Ale myślę, że w tym przypadku metoda małych kroczków będzie wskazana):
poniedziałek: spacer; chciałabym, aby był przynajmniej godzinny.
wtorek: bieganie; wg wcześniej przygotowanego planu, który przedstawię w innym terminie.
środa: basen (mój ulubiony...)
czwartek: bieganie
piątek: spacer
sobota: bieganie
niedziela: odpoczynek

3.WSPOMAGANIE
Kilka substancji wspoagających, jakie postanowiłam wprowadzić:

- alli
- chrom
- belissa detox
- herata odchudzająca

Oby mi się udało. Jestem dobrej myśli !

skomentuj (0)

dzień 1 2011-08-16 02:19:18

Spojrzałam dziś w lustro. Ta sama twarz, te samo spojrzenie, marzenia, wiara, to samo bijące serce, wypełnione chęcią życia. Ale jednak coś mi się nie spodobało. Coś mnie zaniepokoiło. Nie wiedziałam do końca co. I nagle dotarło do mnie: jestem otyła! Dziwne jest wręcz  to, że nie zauważyłam nawet, kiedy dopadła mnie ta choroba XXI wieku...Wiem, że zdanie to jest wręcz niewiarygodne: jak ktoś może nie zauwarzyć tak wielkiej zmiany we własnym organiźmie, ale tak właśnie było. Tłuszcz wdzierał się w moje ciało powoli i ukradkiem tak, iż w ciągu 3 lat z wagi 57 kg prztyłam do 80kg. Jest to przerażający fakt. Wiem, że ludzie mają większe tragedie, ae mnie dopadło coś co uwarzam za swoją największą klęskę: starciłam pewność siebie i akceptację własnej osoby. Straszne to życie, gdy męczy cię twoja własna osoba...
Dziś postanowiłam walczyć z tą starszną przypadłością, którą nabyłam na skutek własnych słabości i złych wyborów.

skomentuj (0)

Księga Gości