Przgotowania trwają. NIedługo rozpocznę walkę z samą sobą. Walkę trudną i wypełnioną pokorą. Przynajmniej w teorii. Nie ma już miejsca na cukry i tłuszcze w życiu mym. Dużo za to pomidorów :) Lubię pomidory a że właśnie mamy na nie sezon powinnam to wykorzystać. byłam też na 3h spacerze. nie planowałam tak długiego, ale w sumie nie narzekam. Oprócz bąbli na nogach... Od jutra postaram się ustalić gozinę ostatniego posiłku. Po jakimś czasie wprowadzę ograniczenia ilościowe. I czekamy... Za cztery dni pierwsze ważenie. W sumie wstępne więc nie ma co się podniecać.
Postanowiłam zdecydować się na kilka kroków aby osiągnąć swój cel (a przyponę, iż jest to utrata 25 kg). Już nie łudzę się, że osiągnę to w miesiąc czy dwa. To będzie cięzka walka a o uzyskane efekty będę musiała dbać do końca życia. Pamięć tłuszczowa to straszna rzecz...
Jeżeli chodzi o sam program moich działań wygląda on następująco:
1. DIETA
- Postanowiłam, iż ograniczę ilość jedzenia oraz zmienię jego skład i sposób przyotowywania. Postaram się aby ilość spożywanych produktów miała łączną wartość 1400/1500 kalorii. Nie widzę sensu restrykcji do 1000. Szybko się poddam przy takim trybie.
- Wyeliminuję również ze swojego świata produkty z wysokim indeksem glikemicznym. Skupię się na chudym nabiale, drobiu, warzywach i owocach. Jak najmniej tłuszczu oraz cukrów prostych. Chleb kończy karierę w mojej kuchni, biały ryż i ziemniaki. Zastąpimy to dzikim ryżem, surówkami oraz pełnoziarnistym makaronem. Przewiduję jedynie pumpernikiel i ciasto w niedzielę (takie małe grzeszki...)
- Smażenie zastąpimy gotowaniem na parze i pieczeniem. Dużo surowych rzeczy i przypraw.
- Aby nie spowolnić metabolizmu a jednocześnie mieć poczucie straty wagi postanowiłam, iż w okresie tygodniowym będę się starała skupić na następującym systemie:
poniedziałek: produkty wysokoiałkowe: chude mięso, drób, jaja, chudy nabiał, ryby
wtorek: rano produkty białkowe; po południu produkty węglowodanowe o obnizonym indeksie glikemicznym: pumpernikiel, fasola, groch gotowany, jabłka, świerza marchew, pomidory, soja, sałata, kapusta, ogórki, brokuły, kalafior, papryka, kiszona kapusta, dziki ryż.
środa: produkty węglowodanowe
czwartek: rano: produkty węglowodanowe; po południu: produkty białkowe
piątek: chciłabym tu przebyć cotygodniowy post. wiem, jednak, iż życie na niczym przez cały dzień będzie niezwykle trudne dla mnie. będzie to kwestia do zastanowienia się dla mnie.
sobota: produkty białkowe
niedziela: dzień wolny od diety z zachowaniem 1400 kalorii. Zbyt bardzo kocham gotowanie, by pozwolić sobie na całkowite odcięcie od eksperymentów kulinarnych.
2. RUCH
- Wiadomo już od dawna, iż same ograniczenie spożywanych kalorii nie wystarczy ażeby doczekać się satyswakcnonujących rezultatów. Odrobina ruchu jest wręcz wskazana. Przyznam się , iż ciężko mi będzie zmobilizować się do pracy... jestem niestey wstrętnym leniem.Zawsze byłam. Muszę odnaleźć w sobie niebywałą motywację. Oy wszystko dobrze się udało. wstępnie plan mój jest taki (nie jest zbyt wymgający i męczący...wiem. Ale myślę, że w tym przypadku metoda małych kroczków będzie wskazana):
poniedziałek: spacer; chciałabym, aby był przynajmniej godzinny.
wtorek: bieganie; wg wcześniej przygotowanego planu, który przedstawię w innym terminie.
środa: basen (mój ulubiony...)
czwartek: bieganie
piątek: spacer
sobota: bieganie
niedziela: odpoczynek
3.WSPOMAGANIE
Kilka substancji wspoagających, jakie postanowiłam wprowadzić:
- alli
- chrom
- belissa detox
- herata odchudzająca
Oby mi się udało. Jestem dobrej myśli !